fbpx

Laboratorium Local Food stworzone przez interdyscyplinarne studio Space10 z Kopenhagi bada nowe, a przede wszystkim ekologiczne sposoby produkcji, uprawy i dystrybucji zdrowej żywności w sercach naszych miast.

Wyobraźmy sobie, że potrafimy produkować smaczne, pożywne i dostępne na wyciągnięcie ręki jedzenie. Żywność hodowana jest lokalnie, co ma przecież pozytywny wpływ na naszą planetę. Na dodatek, te działania mogą zainspirować kolejne pokolenia i wszczepić im potrzebę produkcji zrównoważonej żywności. Jesteśmy w sferze marzeń? Już nie. Przyszłość dzieje się na naszych oczach.

Twórcy Space10, interdyscyplinarnego studio z Danii, wzięli na warsztat kultowe już klopsiki Ikei i ze składników takich jak owady, algi i mięso wyhodowane w laboratorium, stworzyli alternatywną wizję fast foodów. Kolejnym krokiem było opracowanie karty dań. Warunek? Ma być zdrowo, ekologicznie, a przede wszystkim smacznie.

Na liście znalazły się popularne pozycje z sieciówek. Hot dog składa się z młodej marchewki, keczupu z buraków i jagód, kremu z musztardy i kurkumy, pieczonej cebuli, ogórków oraz mieszanki sałat z ziołami. Największe wrażenie robi pieczywo. W jego skład wchodzi spirulina, mikroalgi, zawierającej więcej beta-karotenu niż marchew, więcej chlorofilu niż trawa pszeniczna oraz 50 razy więcej żelaza niż szpinak. I znacznie więcej białka niż prawdziwy „gorący pies”.

Aby pokazać, że owady mogą naprawę smakować, szef kuchni z Space10 przyrządził owadowego burgera. „Mięsny” wkład ma w sobie 100 g buraków, 50 g pasternaku, 50 g ziemniaków i 50 g larw mącznika – owadów przypominających wyglądem ciemnego żuka. Każdego, kto teraz zrobi zniesmaczoną minę, warto zapytać, czy chce wiedzieć, co tak naprawdę znajduje się w wołowym burgerze, kurczaku w panierce czy wieprzowej kiełbasce…

Alternatywa dla klopsików sieci Ikea wzięła swój początek z podejścia, w którym zachęca się ludzi do myślenia o zmniejszeniu spożycia mięsa. Przy użyciu lokalnych produktów i próbowaniu innych rodzajów białek. Space10 wypracowało dwa przepisy. Pierwszy dla odważnych – z dodatkiem larw owadów oraz drugi z warzywami, takimi jak marchew, pasternak i buraki.  

Sałatki hoduje się natomiast w piwnicy. Wszystko dzięki hydroponice, czyli sztuce uprawy bez gleby. Rośliny są trzymane w wodzie, która zawiera doskonałą ilość składników odżywczych. Zespół Space10 opracował różne kombinacje zielonych superfood, kiełków i ziół, mamy więc czerwony szczaw, brokuły, kiełki grochu, tymianek i ogórecznik. Sałatki serwuje się z dressingiem – z bazylii, estragonu lub melisy. Tu nie ma miejsca na nudę!

A na deser lody zrobione z ziół i tzw. microgreens, czyli roślin, które zbiera się i spożywa we wczesnej fazie wzrostu, gdy wykształcą pierwsze liście. Często określa się je jako superfood, ponieważ w porównaniu do roślin starszych, zawierają znacznie więcej witamin i składników odżywczych. Do lodów dodaje się tylko 60 g cukru (na 600 g partii), reszta pochodzi z mieszanki soku jabłkowego i cytrynowego. Desery mają posmak kolendry, szczawiu czy trybuli ogrodowej.

Wizja smaków jutra w wykonaniu kopenhaskiego zespołu pokazuje, że ludzkość jest dopiero w przedbiegach sposobów przyrządzania jedzenia. Studio Space10 dało popis finezji w pozyskiwaniu alternatywnych składników, technologicznych innowacji i niezbadanych jeszcze obszarów świata gastronomii, które musimy wziąć pod uwagę, aby zwalczyć nasz niezrównoważony apetyt na mięso i gwałtowny popyt na dotychczas znaną nam żywność.